„Niektóre rzeczy, o których tak naprawdę myślę, to bycie w domu. Biorę odpowiedzialność za wszystko, co zrobiłem. Naprawdę nie obwiniam nikogo o nic. To nie niczyja wina, że tu jestem” – odpowiedział Fetty Wap.
„Jednak wszystko mogło się potoczyć w dół, tak jak w przypadku ludzi i tak dalej, w zasadzie po prostu nie utrzymując się prosto. Ale ostatecznie to moja wina, że otaczam się takimi ludźmi. A pokładanie zaufania w ludziach jest nieprawdziwe i nie jest tym, za kogo się podaje. Więc cała moja myśl brzmi: stary, po prostu przestań się pieprzyć z czarnuchami, stary. Tak właśnie się czuję”.
„Po prostu zastanawiam się nad niektórymi rzeczami, które zrobiłem w ciągu ostatnich kilku lat, i czuję, że mógłbym traktować muzykę o wiele poważniej niż dotychczas. I jakby po prostu trzymać tę trasę, zamiast tej. Jestem po prostu wdzięczny, że wciąż tu jestem; Ciągle oddycham. Widzę światełko w tunelu”.
Fetty Wap przyznał też, że choć spędzi w więzieniu ponad pół dekady to uważa, że ma szczęście w porównaniu z otaczającymi go osobami, które przebywają karę 30, 50, czy nawet 120 lat więzienia.
„Poznałem tu wielu prawdziwych ludzi. Więc wiesz, oni wszyscy mówią: Hej, bracie, kiedy już wyjdziesz, stary, traktuj to poważnie, stary. Przestań pierdolić się ze swoimi błogosławieństwami, zanim stracisz je na dobre. Wiesz, to jedna z rzeczy, nad którymi się zastanawiam – naprawdę poważne podejście do muzyki i podróżowanie w różne miejsca”.