Vince Staples – Cry Baby
Premiera: 5 czerwca 2026
Label: Loma Vista Recordings
Długość: 35 minut
Gatunek: Hip-hop / alternative rap / punk / rock
Vince Staples po swojemu
Vince Staples od początku swojej kariery należał do tych raperów, którzy nie potrzebowali przesadnie rozbudowanej formy, żeby powiedzieć coś konkretnego. Jego muzyka zawsze była oszczędna, chłodna i bezpośrednia, a zamiast klasycznego rapowego dostawaliśmy historie o dorastaniu w Long Beach, przemocy, pieniądzach, społeczności i rzeczywistości, z której Vince nigdy nie próbował robić czegoś romantycznego. Album „Cry Baby” jest kolejnym etapem tej drogi, ale jednocześnie jednym z najbardziej wyraźnych stylistycznych skrętów w jego karierze.
Album ukazał się 5 czerwca 2026 roku nakładem Loma Vista Recordings i jest pierwszym projektem Staplesa po zakończeniu współpracy z wytwórnią Def Jam. To istotny moment, bo „Cry Baby” brzmi jak materiał nagrany z większą swobodą artystyczną. Zamiast wracać do bezpiecznych rozwiązań, Vince Staples mocniej wchodzi w punk i rock tworząc jeden z najbardziej agresywnych projektów w swojej dyskografii. Co najważniejsze ten kierunek wcale nie wydaje się przypadkowy.
Brzmienie, którego można było się po nim spodziewać
Pierwsze sekundy „Cry Baby” od razu pokazują, że nie będzie to kolejny spokojny i melancholijny album w stylu „Dark Times”. Utwór „Blackberry Marmalade” rozpoczyna projekt ciężkimi gitarami, surową perkusją i energią zdecydowanie bliższą punkowi niż klasycznemu rapowi. Brzmienie jest brudne, momentami wręcz niekomfortowe, ale właśnie dzięki temu bardzo dobrze współgra z tym, co Vince ma tutaj do powiedzenia. Jednocześnie Staples nie próbuje całkowicie zamienić się w rockowego artystę. Nadal przede wszystkim rapuje. Jego charakterystyczne i spokojne flow pozostaje na miejscu, ale zostaje zestawiony z dużo bardziej agresywnym podkładem. To właśnie ten kontrast jest jednym z największych atutów całej płyty.
Gitary często są przesterowane i schowane gdzieś pod warstwą basu oraz perkusji, przez co album sprawia wrażenie nieustannie napiętego. Nie ma tutaj wrażenia klasycznej rockowej produkcji, która została po prostu położona pod rapera. Wszystkie elementy zostały podporządkowane charakterowi Vince’a. To zresztą nie pierwszy raz, kiedy Staples próbuje wyjść poza typowe ramy rapu. Już wcześniej eksperymentował z elektroniką na „Big Fish Theory”, a jego kolejne albumy pokazywały, że interesuje go przede wszystkim budowanie określonego świata. „Cry Baby” jest kolejnym krokiem w tym kierunku tylko tym razem zamiast futurystycznej elektroniki dostajemy punkową energię i rockową surowość.
Vince Staples nie musi krzyczeć
Najbardziej interesujące jest jednak to, że mimo agresywnego brzmienia Vince sam wcale nie staje się bardziej ekspresyjny. Nadal rapuje w charakterystyczny dla siebie, stosunkowo spokojny sposób i to działa świetnie. Właśnie przez jego opanowanie cięższa produkcja staje się jeszcze bardziej niepokojąca. Vince nie musi podnosić głosu, żeby sprawić wrażenie, że mówi o czymś naprawdę poważnym. Jego teksty są często krótkie, konkretne i pozbawione zbędnych ozdobników. Na „Cry Baby” skala jego obserwacji jest jednak większa niż wcześniej. Zamiast skupiać się wyłącznie na własnych doświadczeniach i Long Beach, Staples znacznie częściej patrzy na szerszy obraz amerykańskiego społeczeństwa. Pojawiają się tematy rasizmu, przemocy, kapitalizmu, wojny, mediów i systemów, które wpływają na codzienne życie. Właśnie tutaj cały album zaczyna nabierać większego sensu.
Od osobistych historii do większego obrazu
Wcześniejsze albumy Vince’a często działały jak bardzo osobiste dokumenty jego doświadczeń. „Summertime ’06” skupiało się na dorastaniu i przemocy, „Ramona Park Broke My Heart” wracało do jego relacji z miejscem, z którego pochodzi, a „Dark Times” było bardziej refleksyjnym spojrzeniem na własne życie i otaczającą go rzeczywistość. Jednak na „Cry Baby” Vince robi krok w tył. Nie przestaje mówić o sobie, ale zaczyna traktować własne doświadczenia jako część większego problemu. Zamiast pytać wyłącznie „co mnie spotkało?”, częściej pyta „dlaczego ten świat wygląda właśnie tak?”. To bardzo dobrze pasuje do jego dotychczasowej twórczości. Vince nigdy nie był raperem, który próbował przedstawiać uliczne życie jako coś atrakcyjnego. Teraz wykorzystuje podobną perspektywę do komentowania rzeczywistości znajdującej się poza jego własnym podwórkiem.
Najciekawsze momenty
„Blackberry Marmalade” świetnie otwiera album, ponieważ od razu przedstawia jego podstawową zasadę: muzyka może być energiczna, a jednocześnie mówić o bardzo ciężkich rzeczach. Numer ma niemal koncertową energię, ale pod powierzchnią znajduje się znacznie bardziej ponura obserwacja rzeczywistości. Z kolei utwór „White Flag” w przeciwieństwie do bardziej agresywnych numerów to Vince tutaj mocno zwalnia. Sam tytuł dobrze oddaje główną emocję utworu, gdzie mówi o zmęczeniu ciągłą walką i poczuciem, że czasami człowiek po prostu nie ma już siły dalej się z nią mierzyć. To właśnie tutaj polityczny przekaz „Cry Baby” staje się najbardziej osobisty. Raper łączy temat przemocy, napięć społecznych i doświadczenia czarnego Amerykanina z bardziej uniwersalnym uczuciem wyczerpania. Nie brzmi przy tym jak ktoś próbujący wygłosić wielkie przemówienie, a raczej jak osoba, która po prostu ma już dość.
„The Big Bad Wolf” jest z kolei jednym z najbardziej interesujących momentów pod względem pomysłu. Vince korzysta tutaj z motywów związanych z klasycznym „Children’s Story” Slick Ricka, przetwarzając znaną historię na własne potrzeby. Dzięki temu utwór działa jednocześnie jako ukłon w stronę historii hip-hopu i komentarz do tego, jak niewiele zmieniło się w pewnych aspektach amerykańskiej rzeczywistości.
Z kolei „Only In America” oraz „7 in the Morning” dobrze pokazują natomiast ciemniejszą stronę albumu. W tych momentach album „Cry Baby” staje się spójnym komentarzem do świata, który Vince przedstawia jako pełen napięcia, przemocy i absurdów.
Czy album jest bez wad?
Nie do końca. Największym problemem „Cry Baby” jest momentami jego dosłowność. Vince bardzo jasno komunikuje, co chce powiedzieć, przez co niektóre fragmenty mogą sprawiać wrażenie bardziej publicystycznych niż muzycznych. Jego prosty i bezpośredni sposób pisania zazwyczaj jest ogromnym atutem, ale tutaj czasami odbiera tekstom trochę wieloznaczności. Niektóre idee są przedstawione tak jasno, że słuchacz nie ma już wiele przestrzeni na własną interpretację. To szczególnie zauważalne wtedy, gdy album najmocniej odchodzi od osobistych historii i zaczyna mówić o szerszych problemach społecznych. Nie uważam jednak, żeby był to problem, który przekreśla projekt. Jest to raczej cena za bezpośredniość, na którą Vince zdecydował się tym razem i pomimo tego, te rzeczy nic nie psują w płycie.
Najważniejsze jest to, że ten eksperyment działa
Najbardziej podoba mi się w „Cry Baby” to, że Vince Staples nie próbuje udowodnić, że potrafi zrobić rockowy album. On po prostu wykorzystuje rock i punk jako kolejne narzędzia do opowiadania swoich historii. To ogromna różnica i dzięki temu projekt nie brzmi jak przypadkowy eksperyment rapera, który pewnego dnia postanowił nagrać kilka gitarowych numerów (a takich przypadków wiele się wydarzyło na obecnej scenie). Wszystko nadal brzmi jak Vince Staples, tylko w zupełnie innym otoczeniu. Co więcej, ten kierunek pasuje do jego osobowości artystycznej. Punk zawsze był związany z buntem, nieufnością wobec systemu i komentowaniem rzeczywistości, a Vince od początku kariery miał bardzo podobne podejście do rapu. Połączenie tych dwóch światów wydaje się więc znacznie bardziej naturalne, niż mogłoby się początkowo wydawać.
Cry Baby jako całość
Największą siłą tego albumu jest jego koncentracja. Całość trwa około 35 minut i nie próbuje być większa, niż powinna. Vince mówi to, co chce powiedzieć, zmienia brzmienie, ale przy tym nie gubi założonej głównej idei projektu. To szczególnie ważne w przypadku artysty takiego jak on, ponieważ jego muzyka najlepiej działa wtedy, kiedy każdy element ma swoje miejsce. „Cry Baby” nie jest albumem, który potrzebuje dwudziestu numerów, kilkunastu gości i wielkich hitów. Jego siła leży właśnie w tym, że jest krótki, konkretny i ma wyraźną tożsamość.
Powiedziałbym, że jest to jego drugi najlepszy album zaraz po ostatnim „Dark Time”. Jego dyskografia jest jedną z najlepszych w historii rapu i każdy jego album ma swój własny świat, a „Summertime ’06”, „Big Fish Theory”
czy „Ramona Park Broke My Heart” reprezentują zupełnie inne etapy jego kariery. Album „Cry Baby” jest bardzo dobrym przykładem tego, dlaczego Vince Staples od lat pozostaje jednym z ciekawszych raperów swojego pokolenia. Nie boi się zmieniać formy, ale jednocześnie nie traci własnej tożsamości.
OCENA
„Cry Baby” to album, który pokazuje Vince’a Staplesa z nieco innej strony, ale jednocześnie potwierdza wszystko, co od dawna było w nim najlepsze. Surowa, punkowa produkcja i bezpośrednie teksty tworzą tutaj bardzo spójną całość. Nie każdy moment jest równie mocny, a miejscami Vince zbyt dosłownie prowadzi słuchacza za rękę. Mimo tego trudno odmówić temu projektowi charakteru. „Cry Baby” ma własną tożsamość, brzmi inaczej niż większość współczesnego rapu i przede wszystkim nie sprawia wrażenia albumu stworzonego wyłącznie po to, żeby zadowolić oczekiwania słuchaczy.
Jest to Topka tego roku i z pewnością znajdzie się wysoko na naszym podsumowaniu roku!
OCENA: 8.8/10
TRACKLISTA
- „Blackberry Marmalade”
- „Go! Go! Gorilla”
- „White Flag”
- „The Running Man”
- „TV Guide”
- „The Big Bad Wolf”
- „Only In America”
- „Do You Know The Devil”
- „Cotton”
- „7 In The Morning”
Sprawdź polecany utwór na YouTube
Masz newsa?
Napisz do nas na socialach lub wyślij wiadomość na redakcja@utppf.pl
Bądź z nami na bieżąco:
O autorze
- Remigiusz
- Współtworzę UTPPF od 2020 roku, gdzie jestem odpowiedzialny za naszego Instagrama i posty na FB. Muzyka jest moją największą pasją i nie ograniczam się do jednego gatunku. Pomimo iż najbardziej lubię rap i siedzę w nim mocno od 2015 roku to lubię czasem posłuchać R&B, Soulu, Metalu, Punku lub Indie Popu.
- 11 października, 2026PremieryOvrkast. ze swoim najlepszym albumem / Premiery tygodnia
- 4 października, 2026PremieryQuavo z nowym stylem na „QRÖMELIFE” / Premiery tygodnia
- 2 października, 2026RapVince Staples wraca do gry. Czy „Cry Baby” to udany restart?
- 30 września, 2026Dark RapChaos, energia i Osamason. Tak wyglądał jego solowy koncert